wtorek, 29 kwietnia 2014

Let's go to the Częstochowa !

Witam! Może w skrócie wyjaśnię, dlaczego założyłam tego bloga, w jakich celach i co tutaj będzie zamieszczane. Również chciałabym się przedstawić. Mam na imię Ania, wszyscy jednak mówią mi Ana. Celem mojego bloga jest amatorskie recenzowanie miejsc, do których udałam się spontanicznie, bez planów wycieczki. Krótki opis miejsca, oraz czy polecam, czy raczej odradzam dane miejsce w mieście. Na ten temat wpadłam przypadkiem, więc może przejdę do rzeczy.

Jako iż studiuję w pięknym mieście - Częstochowa, już od dłuższego czasu miałam w planach wyjście na Jasną Górę. Mimo wszystko plany zawsze były, a chęci? - brak. Do tego dochodził mój brak czasu, lub niesprzyjające ku wycieczce warunki pogodowe. Jednakże 28-mego kwietnia, pogoda była w sam raz na przechadzkę. Siedząc w McDonaldzie na porannej kawie, stwierdziłam: "A co mi tam ! Przejdę się !"

Jasna Góra (łac. Clarus Mons) – sanktuarium, zespół klasztorny Zakonu Paulinów w Częstochowie, położony na wzgórzu Jasna Góra.


Na Jasnej Górze byłam tylko raz w życiu, na wycieczce, zaraz po mojej pierwszej komunii świętej, czyli szmat czasu temu, i wiele z tamtego miejsca nie pamiętam, a praktycznie nic, więc nie mam do czego porównywać - niestety.
Lekka górka, którą trzeba pokonać by dostać się do świętego miejsca jest bardzo zadbana. Zero śmieci, bardzo czysto, chodnik elegancko zrobiony, że nawet największe kobiece szpilki są w stanie pokonać ten dystans bez potknięcia. Kiedy leniwym krokiem wyszłam na górę i stanęłam przed bramą dojrzałam pomnik wystawiony ku hołdowi Kardynałowi Stanisławowi Wyszyńskiemu.

Nie będę rozdrabniać się co do pomnika, gdyż moją uwagę przykuła brama wejściowa, a ciekawość całej bazyliki ponaglała by wejść do środka. Pierwszym miejscem, do którego udałam się zaraz po wejściu na główny plac, była bazylika. Wnętrze jest przepiękne ! Co tu dużo mówić. Oczywiście, podesłałabym zdjęcia jednak wiem, że w środku nie można robić zdjęć, nad czym bardzo ubolewam. Moje oczy krążyły po wszystkich ścianach i suficie. Namalowane anioły, boczne kapliczki, sztuka barokowa podbiła moje serce.
Do tego dołączmy zapach drewna, i czystej wody święconej. Coś niesamowitego ! Piękne organy ułożone z tyłu kościoła na piętrze całkowicie oddawały klimat temu miejscu. Po krótkiej modlitwie, postanowiłam przejść dalej. Nie posiadałam żadnej mapy, więc szłam na oślep. Kolejnym moim przystankiem było zwiedzenie drogi krzyżowej. (Dodaję zdjęcia pierwszej i ostatniej stacji, by troszkę streścić.) Nie uszły mojej uwadze nowe figury wykorzystywane do drogi krzyżowej, które są rozstawione przed wejściem na Jasną Górę. Mimo wszystko te starsze bardziej mi się podobają. Podczas przechadzki przez wszystkie stacje, ciekawostką było dla mnie, że dzwony biły w kościele "Serdeczną Matkę". Było to bardzo miłe dla ucha. Pomiędzy stacjami wkroczyłam również na basztę, na której znajdują się te małe armatki. Ucieszyło mnie to, że mimo iż jest to miejsce święte, jest zawarta także w tym miejscu część historii.





Zaraz po zakończeniu drogi krzyżowej znajduje się pomnik Jana Pawła II. Kolejnym elementem mojej wycieczki było zwiedzenie skarbca. Oczywiście, nie można było robić zdjęć, więc w skrócie opiszę, co tam się znajduje, i co najbardziej mi się podobało. Chyba najwięcej w gablotach mogłam dojrzeć przeróżnej maści biżuterię. Ze złota, srebra, bursztynów, lub innych drogich kamieni. Oczywiście oprócz tego znajdowały się kielichy, monstrancje i inne przedmioty sakralne. Najstarsze pamiątki, ze skarbca sięgają nawet XV wieku ! Kolejnym elementem zwiedzania po opuszczeniu skarbca było przejście do punktu wyjścia. Czyli na pierwszy rzut oka- zwiedziłam całość dookoła. Coś jednak nie dało mi spokoju i udałam się inną dróżką, która prowadziła do sali rycerskiej. Kolejna tabliczka o zakazie fotografowania mnie wcale nie zdziwiła, ale nie mogłam się oprzeć by nie cyknąć chociaż jednego zdjęcia przed wejściem do owej sali. Zdjęcie przedstawia obraz Królowej Jadwigi. Po wejściu do sali schowałam automatycznie telefon. Moją uwagę przykuły piękne dzieła, na materiałach robione ręcznie. Przedstawiające postać Jana Pawła II w różnych krajach, modlącego się. W gablotkach również znajdowały się pamiątki po papieżu.


 Kolejnym punktem zwiedzania, do jakiego dotarłam był arsenał. Sama nazwa wzbudziła moją ciekawość. Przy wejściu możemy zobaczyć piękne karoce. W dalszych częściach arsenału znajdowały się symbole niepodległej Polski. Znowu ucieszyłam się, że Jasna Góra jest nie tylko miejscem, gdzie można się przyjść pomodlić, lecz przyjść i poznać chociaż część naszej historii. Jak na złość, nie można robić zdjęć, więc nie zrobiłam kompletnie nic. W arsenale, jak sama nazwa wskazuje znajdowały się przede wszystkim pozostałości po środkach bezpieczeństwa. Zakon Paulinów w dawnych czasach zawsze był narażony na niebezpieczeństwo, stąd potrzebowali czegoś takiego. (Tutaj napomknę o najeździe husytów na klasztor i profanacji wizerunku, Matki Boskiej w  1430 roku.)
Począwszy od kul armatnich, przez halabardy, bronie długie (strzelby) rapiery, miecze i tym podobne. Kolejnym punktem w arsenale były pamiątki po Józefie Piłsudskim, zdjęcia z lat 80's, kiedy papież JP II przyjechał do strajkujących ludzi na stoczni, zdjęcia osób ważnych, które pojawiały się często na Jasnej Górze (m.in. ŚP. Lech Kaczyński z małżonką.) Jednak największą atrakcją, godną podziwu była makieta przedstawiająca oblężenie Jasnogórskie. Towarzysząca muzyka klasztorna przy delikatnych wystrzałach armatnich w tle, kiedy światełka się zapalały ( tak jak by te armaty na prawdę wystrzeliwały) Efekt był piorunujący ! Pan, który dozoruje tam, był najmilszym panem, ponieważ jako jedyny opowiedział mi krótką historię tych wszystkich pamiątek. Kiedy już skierowałam się do wyjścia z arsenału, z przykrością musiałam stwierdzić, że czas mojej wycieczki dobiegł końca. Musiałam wracać na uczelnię, a i tak spędziłam tam dobre półtorej godziny. Po sprawdzeniu informacji, stwierdzam, iż nie zdołałam zwiedzić Golgoty Jasnogórskiej, wieży, Bastionu Św. Rocha ( a może i byłam, ale nie pamiętam.) Kaplicy Św. Narodu, Muzeum 600-lecia i Plac przed Szczytem.






 Jak na spontaniczną wycieczkę, nie mogę narzekać. Oczywiście zaznaczam, że nie planowałam tego, i po wyjściu wpadł mi pomysł do głowy by móc założyć takiego bloga. Proszę o wyrozumiałość jeśli chodzi o treść, będę starała się poprawiać ewentualne błędy. Mimo tak okrojonej wycieczki, pójdę jeszcze raz i pominięte części Jasnej Góry z miłą chęcią zwiedzę, a do tych, które udało mi się zobaczyć - wrócę jeszcze raz. Była to dla mnie dobra lekcja historii, ale i mile spędzony czas na chwili wyciszenia i modlitwy. Paulini to na prawdę mili ludzie, (zresztą jak wszyscy zakonnicy) i służą pomocą i dobrym słowem. Całość oceniam jak najbardziej na tak i zachęcam wszystkich do wybrania się w święte miejsce położone w Częstochowie.